 |
 |
| Clipper Compass System |  | Clipper Compass to kompas elektroniczny wyposażony w czujnik typu fluxgate. Czytelny wyświetlacz podaje kurs magnetyczny lub rzeczywisty, ma 7 poziomów jasności podświetlenia. Czujnik może być przechylany o 45 stopni, powinien być montowany z dala od przypadkowych pól magnetycznych. Funkcja autokalibracji niweluje błędy wskazania. Kompas wyposażony jest w funkcję "steer to course" - wskaźnik dla sternika, wg którego można prowadzić jacht. W przypadku zejścia z kursu włączany jest alarm.
Elektronika jachtowa/Nawigacja elektroniczna | |
|
 |
 |
 |
 |
Obecnie jest 20 gosci i 0 klubowiczów online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Zarejestruj się klikając tutaj. |
|
 |
 |
| |
  |
|
Sztormowanie na współczesnych jachtach
|
|   |
 |
Wysłane przez jkijewski ; Wtorek, 2003, październik 21 @ 22:14:23 CEST
Autor: jacek |
|
 |
 |
 |
Większość podręczników traktujących o żegludze w trudnych warunkach wywodzi się z publikacji z lat 50-tych, a w najlepszym razie 70-tych. W międzyczasie zmieniły się i konstrukcje jachtów, i technologie, a co za tym idzie, i możliwości, i zagrożenia. Współczesne jachty mają znacznie mniejszą "bierną" odporność na sztormy - wyższy takielunek (i większą powierzchnię żagli), szerszy (bo szybszy i wygodniejszy) kadłub na rufie, inną konstrukcję... w dodatku tradycyjne podręczniki traktują raczej o sztormowaniu w kategoriach przeżycia, niewiele jest materiałów o tym, jak podczas sztormu płynąć szybko, np. w regatach.
Referat Jarosława Kaczorowskiego, wygłoszony na gdyńskiej konferencji pt. "Bezpieczeństwo w jachtingu" w 2002 roku traktuje o sztormowaniu na nowoczesnych jachtach, włączając doświadczenia z The Race na Warcie-Polpharmie, o żegludze dynamicznej, ale i bezpiecznej. Warto zapoznać się... a może i zweryfikować własną wcześniejszą wiedzę - a przynajmniej jakoś się ustosunkować
Aby przeczytać referat: Niektóre aspekty żeglowania na współczesnych jachtach w warunkach sztormowych: klikajcie "więcej"
Jarosław Kaczorowski
Niektóre aspekty żeglowania na współczesnych jachtach w warunkach sztormowych
W sposobie budowania współczesnych jachtów widać olbrzymi wpływ jednostek regatowych.
Jest prawidłowocią znaną od dawna nie tylko w żeglarstwie, że zawody sportowe są poligonem,
na którym doskonali się konstrukcje i materiały, które z kolei wdrażane są do powszechnego
użycia. Rozwiązania stosowane w regatach znajdują szybko zastosowanie w codziennym użyciu,
na jachtach budowanych do żeglowania wyłącznie dla przyjemności. Mówi się często, że
współczesne jachty są o wiele bardziej niebezpieczne niż ich poprzednicy sprzed stu
i pięćdziesięciu lat, a żeglarstwo staje się rozrywką coraz bardziej niebezpieczną, gdyż jachty
budowane są tak, aby maksymalnie wyzyskać lub raczej ominąć formuły pomiarowe, co często
dzieje się kosztem dzielności morskiej. Być może tak jest w istocie. Nie chcę polemizować z tą
opinią. Chciałbym jedynie przedstawić, jak żegluje się w warunkach sztormowych na
współczesnych jachtach, gdzie załogę stanowią doświadczeni żeglarze. Być może ci, którzy
żeglują tylko dla przyjemnoci, znajdą tu rady, które pomogą im przetrwać bez szwanku ciężkie
warunki na morzu.
W moim wystąpieniu chciałbym omówić sposób żeglowania na łodziach mieczowych, morskich
jachtach balastowych i 26-metrowym katamaranie w warunkach sztormowych przy różnych
kursach do wiatru.
Żeglarze z łodzi mieczowych są bardzo pouczającym przykładem, jak umiejętnie wykorzystując
prawidłową technikę żeglowania można poradzić sobie ze sztormem.
Na żadnej z łodzi olimpijskich i przygotowawczych nie ma możliwoci redukowania
powierzchni ożaglowania. A mimo to jachty te, niewielkich rozmiarów, potrafią przetrwać wiatr
o sile 8 9oB. Wyjątkiem są skiffy, które pozwolę sobie w dalszej części nazywać tak, jak robią
to żeglarze z łodzi olimpijskich, skrzydlakami i katamarany klasy Tornado.
Mała wyporność kadłubów w połączeniu ze stosunkowo dużą powierzchnią ożaglowania
powoduje, że przy żeglowaniu kursem innym niż ostro do wiatru wywracają się one przeważnie
przy pierwszej próbie odpadnięcia przy wietrze powyżej 7oB.
Jednokadłubowe jachty morskie są o wiele dzielniejsze. Mamy większą możliwość
przeciwdziałania ekstremalnym warunkom, przede wszystkim dzięki zmniejszeniu powierzchni
ożaglowania. Dodatkowo rygorystyczne przepisy budowy jednostek morskich, a w szczególności
wymogi stateczności, powodują, że jachty te są stosunkowo bezpieczne i tak naprawdę możemy
popełnić sporo błędów, zanim dojdzie do jakiegoś poważnego zagrożenia.
Kapitan Andrzej Rościszewski w wydanej w 1988 roku książce Bezpowrotne rejsy, analizując
okoliczności utraty jachtów Zew Morza, Iwona Pieńkawa, Carmen, Spaniel i Polaris
zwrócił uwagę że niewielka prędkość (w każdym przypadku), ze względu na skutki z niej
wynikające, mogła mieć bezpośredni związek z przebiegiem opisanych wypadków .
Duży katamaran jest jachtem bardzo dzielnym i bezpiecznym w warunkach sztormowych, jeżeli
płynie pod kątem 120 160o do wiatru rzeczywistego. Przy innych kursach żegluga jest bardzo
niebezpieczna.
Na każdym jednak jachcie fundamentalne znaczenie ma wiedza, dowiadczenie i zgranie załogi
oraz utrzymywanie optymalnej prędkoci jachtu.
Ostry bajdewind.
Na łodziach klas olimpijskich, takich jak na przykład 470, bajdewind jest kursem stosunkowo
bezpiecznym. Nawet w bardzo ciężkich warunkach rzadko zdarza się, by dobrzy zawodnicy
wywracali się. Okupione jest to ciężką pracą sternika, który cały czas musi pracować szotami
grota (lub wózkiem), luzując je w szkwałach i wybierając, gdy wiatr słabnie. Aby zmniejszyć
siłę przechylającą, wygina się bardzo mocno maszt, luzując go w opętniku do przodu, wybiera
maksymalnie regulację po bomie i cunningham. Czasami też wyciąga się nieco miecz, aby
zmniejszyć opór boczny. W ten sposób przy uderzeniu wiatru częć energii, która powoduje
przechylenie się łodzi, zamieniana jest w dryft. Szynę szotów foka odsuwa się do tyłu, aby górne
partie żagla przedniego nie pracowały. Jeżeli jest czas przed wyścigiem, przesuwa się piętę
masztu do przodu, aby zwiększyć pochylenie masztu i zmniejsza się kąt rozwarcia salingów, aby
maszt wygiął się do tyłu i wypłaszczył grota, a górne jego partie odgięły się na zawietrzną,
zmniejszając siłę przechylającą.
Na jachtach morskich żeglowanie bajdewindem również nie stwarza problemów, pod
warunkiem, że kadłub wytrzyma spadanie z fal i uderzenia o wodę, żagle są dobrze uszyte, to
znaczy można je bardzo wypłaszczyć, a załoga odporna na morską chorobę. Nawet przy bardzo
silnym wietrze stosuje się małego foka i całego grota lub pierwszy ref. Nieużywane duże żagle
przednie kładzie się na pokładzie po nawietrznej, a załoganci siedzą na nich, przewieszeni przez
reling. Zwykle wiąże się to z zalewaniem ich przez fale, ale z mojego dowiadczenia wynika, że
w takich warunkach można nawet zasnąć, jeśli wyścig jest naprawdę męczący. Sternik musi
skupić się na utrzymaniu prędkości. Przy silniejszych porywach wiatru łódka przechyla się
i w następstwie tego ostrzy do wiatru. Trymer grota musi na czas poluzować szoty, aby jacht nie
stanął w linii wiatru, bo to może skończyć się niekontrolowanym zwrotem i małą katastrofą.
Dowiadczona załoga nie dopuci do takiej sytuacji. Na jachtach morskich ugięcie masztu
kontroluje się mocno wybierając baksztagi i luzując check-staye.
Na dużych katamaranach, takich jak WartaPolpharma, żeglowanie bajdewindem
w warunkach sztormowych jest bardzo trudne. Decydujące znaczenie ma długoć i wysokoć
fali. Jeżeli fala jest stosunkowo mała, powiedzmy około 2 m, to żeglowanie 26-metrowym
katamaranem jest doć proste i bezpieczne w żegludze bajdewindem nawet przy 50 węzłach
wiatru. Na najmniejszym foku i trzecim refie grota można rozpędzić łódkę powyżej 20 węzłów.
Należy jednak uważać, aby nawietrzny pływak nie oderwał się od wody, bo przy silnym szkwale
z wypełniającą odkrętką błyskawicznie przewróci się na burtę .
Takie warunki, a więc mała fala i bardzo silny wiatr, są oczywiście bardzo rzadkie. Można
jednak w początkowej fazie sztormu wykorzystać je, aby schronić się w bezpieczne miejsce
zanim stan morza będzie gorszy.
Sytuacja zmienia się gwałtownie, gdy fala rozbudowuje się. Kadłuby z olbrzymią siłą zaczynają
uderzać o wodę, powstają olbrzymie napięcia dynamiczne całej konstrukcji. Wysoka i stroma
fala potrafi w ciągu kilku godzin zniszczyć katamaran. Kadłub ulega delaminacji na skutek uderzeń
o wodę. Pęka i traci sztywność dźwigar podmasztowy oraz mocowania wszystkich trzech
dźwigarów do pływaków.
Aby uniknąć zniszczeń, zdejmuje się żagle przednie i pozostawia tylko trzeci ref grota. Jacht
staje się bardzo nawietrzny i trzeba bardzo uważnie sterować, aby nie stanąć w linii wiatru,
Odpadanie do kursu może zająć kilka minut, podczas których katamaran tłucze kadłubami o wodę
przy przechodzeniu przez fale. Aby nie było zbyt łatwo, nie można rozpędzać jachtu do prędkości
większej niż około 7 węzłów, bo dzieje się to samo, tyle że z większą siłą.
Jeżeli nie ścigamy się, to w warunkach sztormowych najlepiej zrzucić całkowicie grota i odpaść
do pełnego baksztagu, a najlepiej wzorem dawnych żaglowców schronić się przed sztormem
w porcie i poczekać na wiatr w plecy. Nie jest trudno również uciec przed sztormem, mając
dobrą prognozę pogody z wyprzedzeniem 72-godzinnym i jacht rozwijający predkość 25 węzłów.
Tak więc żeglowanie ostrym bajdewindem jest na jachtach jednokadłubowych dość bezpieczne,
pod warunkiem, że utrzymamy prędkość, a załoga bardzo ciężko pracuje, zaś na dużych
katamaranach niebezpieczne przy wysokiej fali.
Od pełnego bajdewindu do ostrego baksztagu.
Są to kursy skrajnie niebezpieczne w warunkach sztormowych dla każdego jachtu. Na łodziach
mieczowych oraz jachtach z małą wypornością, takich jak wielokadłubowce i skrzydlaki, zupełnie
niemożliwa.
Powierzchnia ożaglowania jest stała, a moment prostujący ograniczony ciężarem załogi, który
również jest stały. Jedynym sposobem na przetrwanie jest szybkie odpadnięcie z kursu ostro do
wiatru, do pełnego baksztagu lub fordewindu.
Najlepiej jest to robić na wierzchołku fali, aby prędkoć po manewrze odpadania była
maksymalnie duża, a tym samym wiatr pozorny stosunkowo słaby. Jest to szczególnie istotne na
łódkach o małej wyporności dziobów, takich jak katamarany i skiffy. Błąd przy odpadnięciu
przy bardzo silnym wietrze zwykle kończy się wywrotką. Sternicy tych jachtów muszą również
bardzo uważać, aby na kursach z wiatrem nie zwolnić zbytnio biegu łódki. Odpadnięcie do
fordewindu prowadzi zwykle do zmniejszenia prędkości jachtu i wzrostu siły wiatru pozornego,
co zwykle kończy się bardzo niebezpieczną dla załogi wywrotką przez dziób.
Morskie jachty jednokadłubowe mogą nawet przy bardzo sinym wietrze i wysokiej fali pokusić
się o żeglowanie kursem od pełnego bajdewindu do ostrego baksztagu, ale jest to zawsze bardzo
niebezpieczne, tym niebezpieczniejsze, im wyższa i bardziej stroma jest fala. Ostrym
bajdewindem można płynąć na pełnym grocie lub jednym refie, małym foku, jednak płynięcie
10o pełniej niż ostry bajdewind jest na takim zestawie po prostu niemożliwe. Siła przechylająca
wzrasta gwałtownie, a szot grota można luzować tylko do momentu, aż bom dotknie wody. Od
tej chwili możliwe są dwa scenariusze zdarzeń:
1) jacht gwałtownie przechyli się i wyostrzy do linii wiatru;
2) jacht przyklei się żaglem do wody i uderzony w dno dużą falą przewróci się.
W pierwszym przypadku w najlepszym razie porwą się tylko żagle, ale przez to tracimy napęd,
co może doprowadzić do kolejnych gronych sytuacji. W drugim przypadku zniszczenia będą
z pewnocią dużo poważniejsze, a załoga poważnie zagrożona.
Tak więc jeśli z jakiś powodów musimy w warunkach sztormowych zmienić kurs z ostrego
bajdewindu na pełniejszy do ostrego baksztagu włącznie, bezwzględnie musimy maksymalnie
zredukować powierzchnię ożaglowania, co jednak nie rozwiązuje sprawy do końca.
W ciężkich warunkach sztormowych najlepiej nie pływać pełnym bajdewindem. Rozsądnym
rozwiązaniem jest żeglowanie kursem ostro do wiatru tak długo, aż po odpadnięciu będziemy
mogli żeglować kursem 100o 110o do wiatru rzeczywistego. Możemy wtedy przed odpadaniem
zupełnie zrzucić grota i ciasno obwiązać go na bomie, pozostawiając małego foka z przodu. Po
odpadnięciu będziemy mieli łódkę mocno zawietrzną, ale mały żagiel na sztagu pozwoli nam na
dostateczną prędkoć, abymy mogli na dużych falach zjeżdżać z wiatrem. Jeżeli wybieramy
opcję przebijania się przez fale w kierunku na wiatr na trzecim refie grota, czeka nas ciężka
i niebezpieczna przeprawa. Z powodu silnych uderzeń o wodę może popękać kadłub, a przy
gwałtownym podmuchu wiatru bom grota może uderzyć o wodę, żagiel wybierze się sam
i powiezie nas do wiatru, co znowu może skończyć się uszkodzeniem żagli lub takielunku.
Kursy z wiatrem.
Na łodziach mieczowych i jednokadłubowych jachtach morskich obowiązuje ogólna zasada,
że należy płynąć szybko. Im większa jest jest prędkość, tym mniejszy jest wiatr pozorny i tym
większa możliwość ustawienia się pod dobrym kątem do szczególnie dużych fal.
Momentem krytycznym jest przejście z kursu ostro do wiatru do pełnego baksztagu. Najlepiej
jest to robić na wierzchołku fali, kiedy jacht podparty jest mniej więcej w rodku długoci fali,
co tworzy swego rodzaju o obrotu. Dodatkowo po udanym manewrze odpadania zabieramy się
z falą, a więc mamy stosunkowo duża prędkość i lepszą możliwość manewru. Odpadanie w dolinie
fali powoduje, że nadchodzący grzywacz może zwalić się na pokład i spowodować uszkodzenia,
a co gorsze, może dopaść jacht ustawiony do niego pod kątem prostym i wywrócić go. Kluczowe
znaczenie przy odpadaniu ma współpraca sternik trymer grota. Ten ostatni musi poluzować
szoty tuż przed odpadaniem, aby zmniejszyć nawietrzność jachtu, ale jeżeli będzie robić to zbyt
szybko w stosunku do zmiany kursu, bom może oprzeć się o wodę i jacht wyostrzy do wiatru lub
wywróci się.
Jeżeli uda się nam szczęliwie osiągnąć kurs z wiatrem, należy robić wszystko, aby płynąć
szybko. Szczególnie przy wysokiej fali ma to olbrzymie znaczenie, gdyż zmniejszamy
niebezpieczeństwo, że fala dogoni nas, załamie się za rufą i zwali nam na pokład. Jeszcze gorszy
scenariusz wydarzeń jest taki, że fala podniesie nam rufę, stracimy na chwilę sterownoć i przy
przechyle na zawietrzną powiezie jacht do wiatru.
Najlepszym sposobem uniknięcia wyżej wymienionych przypadków jest aktywna żegluga pod
kątem 140o 170o do wiatru rzeczywistego. Na wierzchołku fali odpadamy, aby zjechać z niej
na dużej prędkoci; w dolinie ostrzymy, aby wyrobić sobie miejsce na kolejne odpadnięcie. Warto
przy tym zostawić sobie dość duże żagle, aby płynąć w miarę szybko.
Na morskich jachtach regatowych do siły wiatru 8oB używa się małych i ciężkich spinakerów
i grota na pierwszym lub drugim refie. Spinaker w rękach dobrej załogi daje dobrą prędkość
i stabilizuje jacht, nie doprowadzając do rollingu, czyli dużych przechyłów bocznych, zwłaszcza
na nawietrzną w dolinie fali.
Zdaję sobie jednak sprawę, że stawianie i trymowanie spinakera przez niedowiadczoną załogę
może prowadzić do sytuacji bardzo niebezpiecznych, więc w żegludze innej niż ściganie się
należy ten sposób wykluczyć. Warto jednak mieć postawiony dosyć duży żagiel przedni
i przynajmniej trzeci ref grota. Dobrze jest, jeli szot żagla przedniego jest zaknagowany również
po nawietrznej na wypadek, gdyby sternik odpadł za bardzo i sztaksel przeleciał na drugą burtę.
Bom grota warto wybrać na szotach do kąta około 70° w stosunku do osi jachtu. W razie
gwałtownego przechyłu na zawietrzną nie będzie zahaczał o wodę.
Na dużym katamaranie technika żeglugi z wiatrem jest nieco inna. Przy wietrze powyżej 8o B
rozpędza się on do 25 węzłów, płynąc bez żagli. Największym problemem, z jakim spotykalimy
się w wyścigu dokoła świata, było wyhamowywanie prędkości łódki przy dużych falach.
W czasie pierwszego sztormu, jaki spotkał nas w wyścigu dookoła świata, wbiliśmy się
kilkakrotnie dziobami w falę, tak że płetwy sterowe wychodziły z wody. Po kilku godzinach
wypracowaliśmy jednak technikę hamowania jachtu. Zamiast, tak jak to zwykle robi się na
jednokadłubowcach, zabierać się z falą, to znaczy odpadać na wierzchołku fali - robiliśmy
dokładnie odwrotnie, to znaczy ostrzyliśmy, a w dolinie fali, gdzie powierzchniowy ruch
cząsteczek wody jest przeciwny do kierunku wiatru, odpadaliśmy. W ten sposób udało nam się
przetrwać dwie i pół doby sztormu o sile wiatru 9 - 11° B i falach ponad 20-metrowych. Oczywiście
nie mielimy wtedy żagli, a nawet nasz maszt w kształcie skrzydła skręcalimy na nawietrzną,
tak by nie dawał żadnej siły aerodynamicznej.
Do hamowania katamaranu używalimy czasem lin, które przywiązuje się na dwóch końcach
dwigara rufowego i ciągnie niczym trał za rufą. Nie zdają natomiast egzaminu konwencjonalne
dryfkotwy. Nasza wytrzymała 15 minut. Kiedy ją wyciągnęliśmy, była cała w strzępach, a i tak
o mało nie wyrwała naszego największego kabestanu od szotów grota.
Kiedy fale są niezbyt duże, powiedzmy do 3 metrów, i na tyle krótkie, że nie rozpędzają łódki,
duży katamaran jest dosyć bezpieczny. W pobliżu przylądka Horn, przy sile wiatru ponad
70 węzłów, przywiązalimy koło sterowe w pozycji maksymalnie wychylonej na ostrzenie
i usiedlimy z rękoma w kieszeniach, bo było zimno. Jacht utrzymywał się na kursie 130° - 140°
do wiatru rzeczywistego.
Zdaję sobie sprawę, że wybierając technikę sztormowania musimy wziąć pod uwagę wiele
czynników, takich jak bezwładność jachtu, wytrzymałość poszycia na uderzenia o falę, jakość
i krój żagli, umiejętności załogi czy wielkość akwenu, po którym możemy żeglować danym
kursem bez robienia zwrotu lub odpadania od bajdewindu do baksztagu. Jednak bez względu na
to, czy zdecydujemy się sztormować z wiatrem czy ostrym bajdewindem, warto utrzymywać na
tyle dużą prędkość, aby móc wybrać sobie optymalny sposób przechodzenia przez największe
fale i zapewnić dużą sterowność.
|
|
 |
 |
| |
| "Sztormowanie na współczesnych jachtach" | Logowanie / Nowe konto | 4 komentarzys | |
|
| Za treść komentarzy nie odpowiadamy - są własnością wysyłających |
Re: Sztormowanie na współczesnych jachtach/OK Wysłane przez: Czytelnik nie podał nazwiska ; Sobota, 2003, październik 25 @ 10:49:17 CEST | chyba jeden z najciekawszych artykulow traktujacy o bardzo waznych sprawach dotyczacych zeglugi w szczegolnie niesprzyjajacych warunkach.
tak trzymac i prosze o wiecej |
[ No Comments Allowed for Anonymous, please register ]
Re: Sztormowanie na współczesnych jachtach Wysłane przez: Jaromir ; Sobota, 2003, październik 25 @ 13:39:54 CEST (Informacje o użytkowniku) | Facynująca lektura - Dziękuję !!!
Trochę więcej uwagi warto chyba jednak poświęcić opisom metod sztormowania na klasycznym, ciężkim, turystycznym jachcie - najczęściej na takim odbywamy swoje bałtyckie rejsy. Nie ma chyba na sztorm metod uniwersalnych - jeszcze inaczej trzeba się będzie zachować na Carterku czy Nefrycie ;-)
Zatem: Kto następny ?
Proszę o więcej !!
Pozdrawiam
Jaromir Rowiński |
[ No Comments Allowed for Anonymous, please register ]
|